Username:    Hasło:   Pamiętaj mnie:   

IKONY LAT 80
Kasety Type III - sukces czy porażka?
2010-02-07 23:24:08, Maro
Kaseta chromowo-żelazowa, bo to właśnie ją mamy na myśli mówiąc o kasecie typu III lub FeCr, nie zapisała się na długo w pamięci, choć zdecydowanie miała swoje, dość burzliwe 5 minut. Wśród użytkowników magnetofonów kasetowych i kaset są z pewnością tacy, którzy nigdy z taśmą taką nie mieli do czynienia, a być może nie znają jej nawet ze zdjęć czy opowieści. Dlaczego? Ze względu na krótki - zaledwie kilkuletni - okres produkcji, przypadający na końcówkę lat siedemdziesiątych. Patrząc na historię rozwoju kasety magnetofonowej, od momentu jej powstania po dzień dzisiejszy, czyli blisko pół wieku, można zrozumieć dlaczego kilkuletni okres życia taśm chromowo-żelazowych mógł zostać niezauważony.



Teoria.
Kasety chromowo-żelazowe z założenia miały być połączeniem najlepszych cech taśm chromowych i żelazowych. Miało to przynieść poważne korzyści. Taśmy chromowe jak wiadomo bardzo dobrze oddają tony wysokie, lecz nieco gorzej radzą sobie z niskimi. Taśmy żelazowe natomiast przeciwnie - znakomicie oddają tony niskie, a nieco gorzej wysokie. Zatem połączenie najlepszych cech dwutlenku chromu i trójtlenku żelaza miało zagwarantować znakomite odtwarzanie w obu pasmach. Efektu takiego nie można było uzyskać ani na kasetach chromowych, ani na żelazowych. W praktyce oznaczało to zastosowanie taśmy składającej się z dwóch warstw:
1) warstwy zewnętrznej składającej się z dwutlenku chromu,
2) warstwy wewnętrznej w postaci trójtlenku żelaza.
Odpowiedni układ warstw miał w tym przypadku bardzo duże znaczenie i nie mógł być stosowany odwrotnie. Jak wiadomo, tony niskie rejestrowane na taśmie, zapisywane są w jej głębszych warstwach, natomiast tony wysokie w warstwie powierzchniowej. Uwzględniając te parametry i założenia producentów, trudno się z tym nie zgodzić. Zalety taśm chromowo-żelazowych były jednak bardziej teoretyczne niż praktyczne.

Praktyka.
Okazało się, że taśmy FeCr nie są wcale tak znakomite. Producenci stosowali różne rozwiązania własne, ściśle powiązane z zaleceniami dotyczącymi ustawień prądu podkładu czy regulacji częstotliwości. To z kolei przyczyniało się do zbyt dużego zróżnicowania pomiędzy poszczególnymi kasetami, mimo, że były one zaliczane do tej samej grupy. Duże rozbieżności stawiały też użytkownika przed wyborem jakich parametrów użyć, aby taką taśmę właściwie zapisać czy odtworzyć. Prawdopodobnie z powodu dużych różnic nie zdecydowano się na zastosowanie w kasetach otworów detekcyjnych określających ich przynależność do kaset chromowo-żelazowych i pozostawiono otwory takie same jak w kasetach żelazowych. Patrząc na to z praktycznego punktu widzenia, taki ruch producentów jest jak najbardziej usprawiedliwiony, bowiem wyobraźmy sobie magnetofon z automatycznym systemem rozpoznawania rodzaju taśmy, który rozpoznaje określoną kasetę jako FeCr i ustawia parametry... ale jakie parametry? Rozbieżność w produkcji nie pozwalała jednoznacznie określić parametrów zapisu czy odczytu. Producenci, którzy decydowali się na produkcję kaset FeCr - a zaznaczyć trzeba, że nie wszyscy podjęli się produkcji taśm tego typu - robili to według własnego rozeznania.



Czy zastosowanie zatem otworów detekcyjnych takich samych jak w taśmach żelazowych oznacza, że tak należy je traktować? Absolutnie nie. Producenci niekiedy dołączali do wybranych kaset instrukcję, która ściśle zalecała wybranie odpowiednich parametrów w celu uzyskania właściwego efektu. Zdarzały się również przypadki, że producent przewidział sytuację, w której kaseta trafi do rąk użytkownika wyposażonego w magnetofon przystosowany wyłącznie do używania kaset żelazowych lub chromowych i zamieszczał wskazówki nakazujące zapisanie takiej taśmy z ustawieniem w pozycji "Chrome" i odtwarzanie z ustawieniem w pozycji "Normal".



Z punktu widzenia użytkownika, obsługa kasety FeCr mogła być problematyczna no i niestety niekiedy była. Szczególnie dla użytkownika nie do końca obeznanego z techniką zapisu na różnych typach taśm. Gdy do tego dodać wysoką cenę jaką należało zapłacić za kasetę FeCr, okazuje się że większość użytkowników wolała wybrać inne rozwiązanie: nie stwarzającą problemów kasetę żelazową lub chromową, za znacznie mniejszą kwotę. Koszt kaset FeCr musiał niestety być wyższy, bowiem produkcja taśm dwuwarstwowych była znacznie kosztowniejsza. Gdyby istniały określone normy, w oparciu o które prowadzono by produkcję taśm chromowo-żelazowych, z pewnością ich historia dziś wyglądała by nieco inaczej.

Norma IEC.
Normy dla taśm FeCr zostały ustalone w 1981 roku na praskiej konferencji IEC. W tym czasie istniały już kasety z taśmą metalową, które kosztowały równie dużo co taśmy FeCr i skutecznie - prędzej czy później - by je wyparły. Taśmy dwuwarstwowe z kolei również znalazły inne zastosowanie. Zaczęto je stosować w kasetach chromowych używając taśmy złożonej z warstwy dwutlenku chromu oraz warstwy tlenków żelaza modyfikowanych kobaltem. W tej sytuacji produkcję taśm chromowo-żelazowych ostatecznie zarzucono.

Mimo, że taśmy chromowo-żelazowe przeszły do historii bez większego echa, należy pamiętać o ich obecności oraz ścisłemu przyporządkowaniu według praskiej konferencji z 1981 roku do grupy oznaczonej jako IEC III. Dla każdej z grup IEC oznaczono wówczas pierwotną taśmę odniesienia, tzw. "primary reference tape". Dla taśm z grupy IEC III taką taśmą stała się taśma CS 301 produkcji firmy Sony. Według tego odniesienia wszystkie produkowane taśmy powinna cechować identyczność. Oczywiście w granicach dopuszczalnej tolerancji, w zakresie prądu podkładu oraz czułości i charakterystyki częstotliwościowej.

Podsumowując: szkoda, że praska konferencja nie odbyła się kilka lat wcześniej. Być może wówczas kasety chromowo-żelazowe przetrwałyby znacznie dłużej.


« « Poprzedni Następny »»
SŁUCHAJ LEGALNEGO RADIA
GALERIE
80s Party - Metro (11.2008)
 SHOUTBOX - POGADAJMY NA ŻYWO
KTO JEST ONLINE
    Musisz być zalogowany by móc korzystać z shoutboxa
     
    Copyright © 2010 Klub80.pl ver. 2.0